„Żeglowanie Po Turkusie”
Słowa i muzyka: Marta Kania
| 1. | Jak ktoś pływa to tak bywa, ta historia jest prawdziwa. | E7 | |
| Skiper pragnął swą dziewczynę zabrać w piękny rejs. | A7 E7 | ||
| Myślał jednak – nie pływała? To polubi! – rzecz w tym cała, | H7 A7 | ||
| by przekonać ukochaną, że żeglować chce. | H7 A7 E7 | ||
| O yeah! | E7 | ||
| Już ją widział tam za sterem, zawodowym oficerem, | H7 A7 | ||
| jak przy linach się uwija, w słońcu ciało gnie, | H7 A7 | ||
| ciało gnie, ciało gnie. | E7 | ||
| Taksi wezwał na lotnisko, serce biło bardzo szybko, | E7 | ||
| wzrok skierował na walizek wciąż rosnący stos. | A7 E7 | ||
| Czy taksówka to zabierze?! Tir czy bus – no, ja nie wierzę! | H7 A7 | ||
| Ale jak się rzekło „A” – czas zrobić drugi krok! | H7 A7 E7 | ||
| Może za rok…? | E | ||
| 2. | Tam na miejscu – odbiór jachtu, przyszedł czas na jej ostatnie | ||
| wolne chwile oraz szoping, może mały chill. | |||
| W końcu przyszła malowana, obkupiona i zadbana, | |||
| już z daleka, jak nabieżnik paznokietek lśnił. | |||
| Iiii… | |||
| Sto torebek w jednej ręce, w drugiej więcej. Wali serce! | |||
| Marinero za nią wózkiem resztę zbytków pcha. | |||
| Panna statku szuka wzrokiem, człapiąc w szpilkach chwiejnym krokiem, | |||
| zaś przy kei tańczy jacht stóp 32… | |||
| A jak! | |||
| Jeszcze musi przejść po desce, a to trudne w wąskiej kiecce, | |||
| która budżet uszczupliła, co na cały rejs go miał. | |||
| Ajajajaj! | |||
| 3. | Żeglarz pot ociera z czoła, ona biedna z dołu woła, | ||
| bo zmywarki szuka, pralki – jak tu można żyć?! | |||
| Czarne myśli, trudna sprawa… Może wrócić do Wrocławia? | |||
| Wtedy ona się uśmiecha, wszystkie troski bledną w mig. | |||
| O yeah! | |||
| Cóż, tajemne to są siły, nerwy znowu ustąpiły, | |||
| czas spróbować ukochaną w ciasny kapok wbić. | |||
| Ona nie chce! Nie założy! Za nic w świecie w tym kolorze! | |||
| Nie pokaże się na oczy! Nie chce gruba być, | |||
| wielka być, tęga być! | |||
| I tak prawie do kolacji. Sternik dosyć ma wakacji, | |||
| a rzecz jasna, stoi w porcie, wciąż nie oddał cum. | |||
| Co tu robić w sytuacji, kiedy nadal brak owacji? | |||
| Romantyczny może wieczór jeszcze sprawi cud? | |||
| 4. | Rano rześki świt go zbudził – ona śpi i nie marudzi – | ||
| oddał sznurki, odbił wartko, stawił żagle wnet. | |||
| Pierś mu radość wypełniła, ciepłe morze, wiatru siła, | |||
| płynął dalej poprzez fale – wstało dziewczę złe! | |||
| Oh yeah, yeah, yeah! | |||
| „Czemu buja, kiwa jachtem?”. Ona wycieczkowym statkiem | |||
| chce „bo trzęsie i make–upu nie nałoży tu”. | |||
| Nagle widać jak się zmienia kolor twarzy – zazielenia… | |||
| Krzyknął: „z wiatrem!” UPS! Zdarza się, no cóż… | |||
| 5. | „Strasznie rzuca, ciągle buja!” „Ja tu nic nie ugotuję!” | ||
| „W toalecie znowu trzeba odpompować TO!” | |||
| „Czy się kiedyś zatrzymamy? Chcę łazienki, chcę do mamy!” | |||
| „Wszystkie trzeba zmienić plany! Chcę na stały ląd!” | |||
| O tak… | |||
| 6. | Plaż, zatoczek już nie chciała, o powrocie trajkotała, | ||
| miłość szczera nie wybiera, zrobił szybki zwrot. | |||
| Do mariny powrócili, znowu szpilki w jednej chwili, | |||
| szczęście w oczach, bluzka w paski, kochać tylko ją. | |||
| O tak! | |||
| Wniosek z tego jest, niestety, nie zabierać swej kobiety | |||
| w taką podróż absolutnie, w jakikolwiek rejs. | |||
| Chyba, żeby ONA chciała i cię jakoś przekonała, | |||
| że życiową to jej pasją i żeglować chce. | |||
| Chyba, żeby ONA chciała i cię jakoś przekonała, | |||
| że życiową to jej pasją i żeglować sens! | |||
| Oooo Travel bluuuues… |